7.10.09

Pro Sinfonika

Ten post nie będzie do patrzenia, ale do czytania. Powinien być do słuchania...

Nie wiem czy jakiekolwiek miasto poza Poznaniem może cieszyć się przywilejem istnienia w nim "Młodzieżowego Ruchu Miłośników Muzyki", czyli po prostu "Pro Sinfoniki".

"Pro Sinfonika" powstała w latach 1967/68 r. założył ją pan Alojzy Andrzej Łuczak (wszelkie informacje techniczne można znaleźć na zalinkowanej przeze mnie oficjalnej stronie ruchu) i od początku swojego istnienia za cel stawia sobie przybliżanie muzyki klasycznej (i nie tylko) młodym ludziom.
Nie będzie przesadą, gdy stwierdzę, że wychowałam się na "Pro Sinfonice", moja mama była już w swojej młodości bywalczynią koncertów. Byłam już "Kolorową Nutką" w przedszkolu, comiesięczne wizyty w Auli UAM, gdzie odbywają się koncerty, było moim chlebem powszednim i do dziś czuję się tam jak w domu. Repertar jest bardziej lub mniej udany, jednak koncert symfoniczny na żywo było i jest dla mnie zawsze fascynującym wydarzeniem (nie mówiąc już o przystojnych grajkach ;) ). Każdy instrument gra swoje, a tworzą razem niesamowitą całość i harmonię.
Nie pochodzę z "dobrej rodziny z tradycjami", a wychowałam się na muzyce klasycznej. "Cztery pory roku" Vivaldiego były dla mnie tym, czym dla niektórych moich rówieśników piosenki Backstreet Boys.
Zachęcam wszystkie poznanianki i poznaniaków to zajrzenia do tegorocznego repertuaru, zawsze się znajdzie coś interesującego (nie trzeba kupować karnetu, przed koncertami są do kupienia wejściówki jednorazowe), a dzieciaki naprawdę są w stanie wysiedzieć na koncercie we względnym spokoju ;)

25.9.09

Park Wilsona

Park Wilsona to najstarszy poznański park, założony pod koniec XIX wieku. W związku z tym, że był kiedyś Ogrodem Botanicznym jest tu naprawdę dużo ciekawych roślinek (w podanym linku więcej informacji).
W moim subiektywnym odczuciu jeden z najpiękniejszych poznańskich parków. Uwielbiałam dreptać przez niego codziennie do i ze szkoły.








W czasie wojny park był "Nur für Deutsche", niedaleko palmiarni znajduje się schron przeciwlotniczy - podczas wojny używany przez cywilną ludność niemiecką mieszkającą w pobliskich luksusowych kamienicach (można zwiedzać - zwiedzałam, puszczają z taśmy warkot samolotów, żeby można się bardziej wczuć, a na ścianach są wyryte imiona i daty...).
W parku oczywiście znienawidzona przeze mnie palmiarnia - gdy byłam dzieckiem odwiedzaliśmy ją zimą, mama jednak ubierała nas dosyć ciepło, więc bardzo tam cierpiałam z gorąca. Poza tym roślinność nie bardzo mnie interesowała i to mi akurat zostało do dziś. Reasumując - palmiarnia wzbudza moją niechęć do dziś.

P.S. Rooda, chciałam Cię tam zabrać, ale Ty byłaś zmęczona - to tak tylko, żeby potem nie wyszło tak jak z tym obiadem, co Ci podobno nie chciałam dać ;).

12.6.09

IKEAlandia

W Poznaniu IKEA dwa razy większa. Miasto opakowano w słynne niebieskie torby:

Niestety nie udało mi się uchywić kiosku "RUCHU" w tejże torbie (robi wrażenie).
Wybudują nam w Poznaniu ikeowe miasteczko na Franowie.

Będę się w najbliższej przyszłości zajmować bardziej Generation Golf (czytane z niemiecka, "pokolenie Golfa"), którego punktmi orientacyjnymi na świecie są H&M, McDonald's oraz IKEA. Wiadomo, że skarpetki są przy kasie, a hamburger smakuje tak samo w Tokio i Berlinie. Świat staje się mały i prosty. Ale tylko z pozoru, tylko dla niektórych...

P.S. Zdjęcie zrobione na Starym Rynku.

6.6.09

Kościół pw. Matki Boskiej Bolesnej

Moim zdaniem najpiękniejszy kościół na świecie.
Historia.
Niech przemówią obrazy:


boczne wejście:

nawa główna:


wejście główne:

"pralnia" ;) :

stacja Drogi Krzyżowej (nie udało mi się uchwycić zbyt dobrze, mieni się w świetle):

boczny ołtarz św. Łazarza:

ławki:

Ewangeliarz:

Gwóźdź programu. Kopia "Piety" Michała Anioła. Kocham tę rzeźbę:

chrzcielnica:


ołtarz św. Józefa:

ambona:

chór:

Kilka lat temu kościół przeszedł gruntowny remont. Zostawiono na pamiątkę pas starej posadzki:

ołtarz św. Antoniego:

grota (kopia tej z Lourdes):

front:



Poznań, ul. Głogowska 97

4.6.09

ul. Poplińskich

Ulica Poplińskich to jedna z moich ukochanych ulic w Poznaniu.


Wyświetl większą mapę

Odnalazłam ją kiedyś dlatego, ze pod numerem 1 znajduje się mój ulubiony sklep z materiałam i inspiracjami do mojej twórczości.
Wzdłuż ulicy rozciągają się cudne kamienice, a urokowi całości nadają zielone małe ogródki przed każdą z nich. Szukam ostatnio Paryża w Poznaniu i to mi się jakoś tak parysko kojarzy. Kocham tę ulicę.



Wersja romantyczna ;)
Trudno zrobić jakieś fajne zdjęcie, bo wszędzie mnóstwo samochodów ;(

2.6.09

Tulce

16 km od centrum Poznania leży wioska Tulce, a niej stary kościółek i sanktuarium Maryjne. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą od Jana Długosza, jego burzliwą historię można przeczytać na oficjalnej stronie parafii.

Lubię jeździć do Tulec. Jest blisko i znajomo. Jeżeli mam (mamy) jakąś większą sprawę, to idziemy pieszo. Zajmuje to z centrum ok. 4 godzin, cały czas praktycznie można iść chodnikiem, tylko kawałek już pod lasem drogą, ale stosunkowo mało uczęszczaną. Na początku września z wielu parafii poznańskich i nie tylko ruszają (pieszo oczywiście) pielgrzymki na odpust.
Do Częstochowy daleko, a to praktycznie za miedzą :).

Front kościoła:


Widok z boku:

Przez kratę (siedziałam tam sobie z Mufką):

Kiedy jedziemy tam z DA, robimy spacerek wokół wioski. Jest to naprawdę bardzo mała miejscowość, przejście jej dookoła (start i meta przy kościele) zajmuje mniej niż godzinę. Znaleźliśmy drogę, która ją otacza i jest bardzo malownicza: