25.9.09

Park Wilsona

Park Wilsona to najstarszy poznański park, założony pod koniec XIX wieku. W związku z tym, że był kiedyś Ogrodem Botanicznym jest tu naprawdę dużo ciekawych roślinek (w podanym linku więcej informacji).
W moim subiektywnym odczuciu jeden z najpiękniejszych poznańskich parków. Uwielbiałam dreptać przez niego codziennie do i ze szkoły.








W czasie wojny park był "Nur für Deutsche", niedaleko palmiarni znajduje się schron przeciwlotniczy - podczas wojny używany przez cywilną ludność niemiecką mieszkającą w pobliskich luksusowych kamienicach (można zwiedzać - zwiedzałam, puszczają z taśmy warkot samolotów, żeby można się bardziej wczuć, a na ścianach są wyryte imiona i daty...).
W parku oczywiście znienawidzona przeze mnie palmiarnia - gdy byłam dzieckiem odwiedzaliśmy ją zimą, mama jednak ubierała nas dosyć ciepło, więc bardzo tam cierpiałam z gorąca. Poza tym roślinność nie bardzo mnie interesowała i to mi akurat zostało do dziś. Reasumując - palmiarnia wzbudza moją niechęć do dziś.

P.S. Rooda, chciałam Cię tam zabrać, ale Ty byłaś zmęczona - to tak tylko, żeby potem nie wyszło tak jak z tym obiadem, co Ci podobno nie chciałam dać ;).

12.6.09

IKEAlandia

W Poznaniu IKEA dwa razy większa. Miasto opakowano w słynne niebieskie torby:

Niestety nie udało mi się uchywić kiosku "RUCHU" w tejże torbie (robi wrażenie).
Wybudują nam w Poznaniu ikeowe miasteczko na Franowie.

Będę się w najbliższej przyszłości zajmować bardziej Generation Golf (czytane z niemiecka, "pokolenie Golfa"), którego punktmi orientacyjnymi na świecie są H&M, McDonald's oraz IKEA. Wiadomo, że skarpetki są przy kasie, a hamburger smakuje tak samo w Tokio i Berlinie. Świat staje się mały i prosty. Ale tylko z pozoru, tylko dla niektórych...

P.S. Zdjęcie zrobione na Starym Rynku.

6.6.09

Kościół pw. Matki Boskiej Bolesnej

Moim zdaniem najpiękniejszy kościół na świecie.
Historia.
Niech przemówią obrazy:


boczne wejście:

nawa główna:


wejście główne:

"pralnia" ;) :

stacja Drogi Krzyżowej (nie udało mi się uchwycić zbyt dobrze, mieni się w świetle):

boczny ołtarz św. Łazarza:

ławki:

Ewangeliarz:

Gwóźdź programu. Kopia "Piety" Michała Anioła. Kocham tę rzeźbę:

chrzcielnica:


ołtarz św. Józefa:

ambona:

chór:

Kilka lat temu kościół przeszedł gruntowny remont. Zostawiono na pamiątkę pas starej posadzki:

ołtarz św. Antoniego:

grota (kopia tej z Lourdes):

front:



Poznań, ul. Głogowska 97

4.6.09

ul. Poplińskich

Ulica Poplińskich to jedna z moich ukochanych ulic w Poznaniu.


Wyświetl większą mapę

Odnalazłam ją kiedyś dlatego, ze pod numerem 1 znajduje się mój ulubiony sklep z materiałam i inspiracjami do mojej twórczości.
Wzdłuż ulicy rozciągają się cudne kamienice, a urokowi całości nadają zielone małe ogródki przed każdą z nich. Szukam ostatnio Paryża w Poznaniu i to mi się jakoś tak parysko kojarzy. Kocham tę ulicę.



Wersja romantyczna ;)
Trudno zrobić jakieś fajne zdjęcie, bo wszędzie mnóstwo samochodów ;(

2.6.09

Tulce

16 km od centrum Poznania leży wioska Tulce, a niej stary kościółek i sanktuarium Maryjne. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą od Jana Długosza, jego burzliwą historię można przeczytać na oficjalnej stronie parafii.

Lubię jeździć do Tulec. Jest blisko i znajomo. Jeżeli mam (mamy) jakąś większą sprawę, to idziemy pieszo. Zajmuje to z centrum ok. 4 godzin, cały czas praktycznie można iść chodnikiem, tylko kawałek już pod lasem drogą, ale stosunkowo mało uczęszczaną. Na początku września z wielu parafii poznańskich i nie tylko ruszają (pieszo oczywiście) pielgrzymki na odpust.
Do Częstochowy daleko, a to praktycznie za miedzą :).

Front kościoła:


Widok z boku:

Przez kratę (siedziałam tam sobie z Mufką):

Kiedy jedziemy tam z DA, robimy spacerek wokół wioski. Jest to naprawdę bardzo mała miejscowość, przejście jej dookoła (start i meta przy kościele) zajmuje mniej niż godzinę. Znaleźliśmy drogę, która ją otacza i jest bardzo malownicza:

30.5.09

Zakurzyło się...

... czas odkurzyć :). Odradza się powoli wena, do pisania i wklejania fotek tutaj, poza tym spojrzałam w statystkyki i nie mogłam oczom uwierzyć, bo ciągle tu jednak ktoś wchodzi ;)
Dziś będzie bez zdjęć, za to z filmikiem.



Ja nie z tych, co lubią narzekać, ale niestety czasem trzeba. Chwali się Magistratowi to, że w ogóle na taki pomysł wpadł. Ale...

1) psów było tryliad, a namiotów, gdzie chipowano psy 2 (słownie dwa) i jedno stanowisko, gdzie można było zapłacić haracz za psa - stałyśmy najpierw w jednej, potem w drugiej kolejce i postanowiłyśmy z mamą, że pojedziemy do schroniska zachipować Grubasa, a ja się znowu przejdę jednak na Fredry opłacić Mufie mieszkanie w Poznaniu (z tym nie jest jednak najgorzej, jeżdżą też zbierać opłaty po osiedlowych i dzielnicowych domach kultury)
2) przeraźliwie głośno grała muzyka, nie mówiąc już o panu z Ameryki Południowej, piszczącego przez wzacniacze na swoich piszczałkach na całe Łęgi Dębińskie

Koniec końców wyszłyśmy z parku z ekologicznymi torbami na kupy i jedną ekologiczną torbą na zakupy (przezenty od Straży Miejskiej), zaliczywszy spacer i podróż sentymentalną po parku dzieciństwa mojej mamy i mojego.

P.S. No i jeszcze z błędem w reklamówce mówią... Wstyd!